Teraz czytasz
Czy fizjoterapia domowa jest dla nas bezpieczna?

 

Czy fizjoterapia domowa jest dla nas bezpieczna?

Właśnie kończysz studia, chcesz zacząć praktykować i zarabiać. Albo pracujesz na rynku fizjoterapeutycznym od jakiegoś czasu, ale masz dość stojącego nad tobą szefa.  A gdyby tak zacząć jeździć do pacjentów, a nie czekać na nich w gabinecie?

Taka wizja skusiła jeszcze na studiach Tomasza Chomiuka z Warszawy. Początkującemu fizjoterapeucie mobilnemu wiele nie potrzeba. Chomiuk podszedł do sprawy profesjonalnie, rozpisał biznesplan i wziął udział w konkursie organizowanym przez inkubator przedsiębiorczości. Jego pomysł się spodobał i otrzymał dofinansowanie zarówno do stołu, jak i sprzętu do fizykoterapii. Zaczął jeździć. On był zadowolony, że nie musiał tkwić w jednym miejscu, a pacjenci, że droga na fizjoterapię zajmuje im tyle, co przejście od kanapy do drzwi.

– Biznes dobrze się rozwijał, ale zdarzało się, że dzień w dzień pracowałem od 8 godz. do 22 czy nawet 23. Zacząłem zapraszać do współpracy znajomych ze studiów, a po pewnym czasie założyłem spółkę – wspomina Tomasz Chomiuk. – Dzięki temu nie musiałem już wszystkiego robić sam: umawiać pacjentów, prowadzić rozliczeń księgowych, zajmować się marketingiem czy stroną www.

Osiem lat później firma działa w przeszło 200 miejscowościach w całej Polsce. Fizjoterapeuci mają przydzielone regiony czy wręcz dzielnice, do których jeżdżą, dzięki czemu nie tracą czasu na siedzenie w samochodzie.

Tylko czy to jest bezpieczne?

Przecież samotnie wchodząc do mieszkania obcego człowieka, nie wiemy, na kogo trafimy. W przychodni czy szpitalu też możemy np. zostać zaatakowani, ale w pobliżu zawsze znajdzie się ktoś, kto może nam pomóc.

– Agresywni pacjenci raczej się nie zdarzają. Oczywiście zajmujemy się pacjentami np. z chorobą Alzheimera, u których może pojawiać się zachowanie agresywne, ale w takiej sytuacji zawsze jest obok rodzina lub opiekun – przekonuje Tomasz Chomiuk, ale zaraz dodaje: – Problemem mogą być raczej propozycje na tle seksualnym.

Chomiuk pokazuje nam wpis na jednej z facebookowych grup sprzed kilku dni:

„Prowadzę usługi mobilne i do tej pory czegoś takiego nie doświadczyłam. (…) zadzwonił do mnie klient, który był zainteresowany przebiegiem masażu całościowego. Po krótkiej rozmowie i ustaleniu ceny przeszliśmy do rezerwacji terminu. Zdziwiła mnie nieco jego reakcja, kiedy wspomniałam, że muszę dostosować godziny pracy do męża, bo jakby trochę mu oklapł entuzjazm. Umówiliśmy się na następny dzień. Chwilę po tej rozmowie ktoś napisał do mnie z anonimowego konta, to samo miasto, ten sam rodzaj masażu. Oraz pytanie – jakie partie masuję. Wyjaśniłam obszernie które masuję, a których na pewno nie. Pan się bardzo zdziwił, że nie masuję pośladków i miejsc intymnych, już wtedy byłam pewna że to ta sama osoba”.

Na tym historia się nie kończy – mężczyzna przez dwa tygodnie próbuje się umówić na masaż, pisze i dzwoni z różnych numerów, czasem podając się za kobietę. Reakcje innych użytkowników grupy pokazują, że to sytuacja nieodosobniona.

Tomasz Chomiku podkreśla, że problem w większości dotyczy kobiet, ale płeć fizjoterapeuty i pacjenta nie zawsze mają znaczenie. Jego firma jest podmiotem leczniczym i stara się prowadzić komunikację w internecie, w taki sposób, aby pacjenci kojarzyli ją z usługami medycznymi. Chomiuk uważa, że to dzięki temu zdarzyło się zaledwie kilka niewłaściwych zachowań ze strony klientów.

– Kolega pojechał do mężczyzny, który zamawiając usługę, podkreślił, że życzy sobie fizjoterapeuty płci męskiej. I w trakcie wykonywanego zabiegu, złożył niedwuznaczną propozycję – opowiada. – Dojeżdżamy zarówno do domów klientów, jak i do biur czy np. hoteli. Może się zdarzyć, że podczas wyjazdu ktoś będzie potrzebował pilnej pomocy lub masażu. Tylko że hotele – gdzie możemy się czuć bardziej anonimowi – pobudzają u niektórych wyobraźnię. Na początku mojej kariery zawodowej, podczas klasycznego masażu, pacjentka nagle zrzuciła ręcznik, którym była przykryta, i zaproponowała dodatkowe 100 dol. za dosłownie całościowy masaż ciała. Na szczęście nie zdarzyło się nam, aby kategorycznie „nie” fizjoterapeuty nie zadziałało.

Redakcja poleca

W jego ocenie zdecydowanie więcej „niemoralnych propozycji” otrzymują fizjoterapeutki, które ogłaszają się samodzielnie na portalach internetowych lub w mediach społecznościowych.

Aspekty prawne

Inny aspekt dotyczący naszego bezpieczeństwa podczas wizyt mobilnych nie dotyczy fizycznych zagrożeń, a prawnych. Nie tylko w przychodniach czy szpitalach jesteśmy zobowiązani do prowadzenia dokumentacji medycznej w postaci elektronicznej. Usługi fizjoterapeutyczne świadczone np. w domu pacjenta nie są żadnym wyjątkiem, spoczywają na nas te same obowiązki. W razie oskarżenia o pogorszenie stanu zdrowia pacjenta, bez skrupulatnie prowadzonej dokumentacji medycznej będziemy w sądzie bez szans. Szczególnie w przypadku, gdy nikt nie będzie mógł poświadczyć, w jakim stanie zastaliśmy, a potem zostawiliśmy pacjenta.

– Nie oszukujmy się, szara strefa jest bardzo duża. Wciąż zdarzają się fizjoterapeuci, którzy nawet nie odnotowują, że wizyta się odbyła i że przyjęli za nią pieniądze. Fizjoterapeuci sami się do tego przyznają, gdy starają się u nas o pracę, a niektórzy wręcz z niej rezygnują, gdy dowiadują się, że będą musieli prowadzić dokumentację – zauważa Chomiuk. – W dzisiejszych czasach nie ma innej opcji także dlatego, że coraz częściej słyszy się o pacjentach oskarżających fizjoterapeutów o domniemane pogorszenie stanu zdrowia. Najwidoczniej są ludzie, dla których to źródło zarobku, podobnie jak w przypadku wyłudzeń z firm ubezpieczających samochody.

­­­Na koniec przedstawiamy kilka rad od dr. n. med. Tomasza Chomiuka dotyczących tego, jak zadbać o siebie świadcząc usługi mobilne:

  1. Już na etapie rozmowy telefonicznej zbierz wstępny wywiad – zorientujesz się, czy masz do czynienia z pacjentem czy klientem na masaż erotyczny. Umówienie się przez SMS czy aplikację nie daje nam tej możliwości, choć to wygodna metoda. Zawsze możemy umożliwić rezerwację terminu taką drogą, ale w wolnej chwili oddzwaniać, żeby dopytać o szczegóły, oczekiwania.
  2. Przemyśl drogę pozyskiwania nowych pacjentów. Portale z najróżniejszymi ogłoszeniami, nie tylko medycznymi, nie są najlepszym wyborem. Możemy nawet nie być świadomi, że nasza oferta wpadnie między anonse erotyczne. Niektóre portale wymagają zaznaczenia opcji, że nie oferujemy takich usług, ale nie do wszystkich ta informacja dociera.
  3. Warto zadbać o profesjonalną stronę internetową, która nie będzie pozostawiała złudzeń, że świadczymy usługi lecznicze. Dotyczy to zarówno opisów, jak i zdjęć – fotografie z masażem przy świecach potrafią zbytnio rozbudzić wyobraźnię niektórych osób.
  4. Zastanów się nad nazwą dla swojej praktyki czy firmy – warto podkreślić nią medyczny charakter usług.
  5. Zadbaj o swoje bezpieczeństwo od strony urzędowej i prawnej, nie zaniedbuj wymaganej dokumentacji.

Daj znać, co sądzisz o tym artykule :)
Lubię to!
4
Przykro
1
Super
3
wow
2
Wrr
0

© 2020 Magazyn Głos Fizjoterapeuty. All Rights Reserved.
Polityka prywatności i regulamin    kif.info.pl

Do góry