Jeśli będzie trzeba, protest będzie kontynuowany

  • My mamy świadomość, że to, co oferuje ministerstwo, nie rozwiąże żadnych problemów – ani pracowników ochrony zdrowia, ani pacjentów – mówi Tomasz Niewiadomski, wiceprezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów
Zobacz galerię

W dniu 11 września przeszedł przez Warszawę wielki protest pracowników medycznych, a w okolicy Kancelarii Premiera rozstawiono namioty Białego Miasteczka 2.0. Mamy koniec października, namioty stoją, jak stały.

Nie ukrywam, mamy pat. Ministerstwo Zdrowia przeniosło rozmowy, również na temat naszych postulatów, a w każdym razie ich części, do Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia. Komitet Protestacyjno- Strajkowy podtrzymuje postulaty i oczekuje, że zostaną podjęte rozmowy przez Ministerstwo Zdrowia czy też, szerzej, stronę rządową. Nie tylko oczekujemy. Żądamy tego.

Strona rządowa na te żądania wydaje się być głucha, a minister mówi, że w Białym Miasteczku 2.0 „nie ma żywego ducha”.

Białe Miasteczko działa nadal. Podejmujemy w nim różnego rodzaju aktywności, happeningi, spotkania z pacjentami i wszystkimi zainteresowanymi tematyką zdrowotną. Jednak Białe Miasteczko to tylko jeden z wymiarów protestu. Nasz protest rozgrywa się i będzie się rozgrywać także gdzie indziej. Organizacje lekarzy, lekarzy dentystów, pielęgniarek i położnych już zaapelowały o ograniczenie czasu pracy do wymiaru jednego etatu. Podjęli też taką inicjatywę diagności laboratoryjni, prośbę do swoich członków wystosowała też Krajowa Rada Fizjoterapeutów. Fizjoterapeuci powinni zacząć pracować w kodeksowym wymiarze czasu pracy. Nie muszę pani tłumaczyć, że system ochrony zdrowia działa w warunkach kadrowego niedoboru i ten niedobór kompensowany jest faktyczną wieloetatowością pracowników medycznych. Z danych udostępnianych przez NFZ wynika, że w świadczeniach gwarantowanych w 2019 r. pracowało ok. 36 tys. fizjoterapeutów. Dziś w rozmowach z AOTMiT słyszymy o ponad 20 tys. Można się zastanawiać nad tak dużą rozbieżnością. Jeżeli dane AOTMiT są poprawne, to wskazują na duży odpływ fizjoterapeutów z systemu. Ci, którzy zostają w publicznej ochronie zdrowia, muszą zatem wypełniać luki kadrowe i pracować ponad standardowy „etat”. A przecież dzieje się to kosztem ich prywatnego czasu na odpoczynek i zadbania również o własne zdrowie.

Minister zdrowia ocenił apel Naczelnej Rady Lekarskiej o ograniczenie czasu pracy „skrajną nieodpowiedzialnością”. Komitet Protestacyjno-Strajkowy ripostował, że to minister albo raczej wszyscy odpowiedzialni za funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia są nieodpowiedzialni, bo w takich warunkach nie da się pracować.

Nie da się, a jednak – pracujemy. I na tej pracy opiera się cały system ochrony zdrowia i to, że pacjenci mają w ogóle szansę na uzyskiwanie potrzebnego leczenia, pomocy medycznej, rehabilitacji. Ale fakty i liczby są bezwzględne – pracowników jest za mało, by wszyscy, którzy leczenia czy rehabilitacji potrzebują, mogli je otrzymać. Zaś źle zorganizowany i finansowany system tylko pogłębia tę przepaść między potrzebami a możliwością ich realizacji. A na to wszystko nakłada się pandemia COVID-19. Bardzo długo, przez wiele tygodni, protest pracowników ochrony zdrowia miał charakter zupełnie niepolityczny. I my nadal chcemy rozmawiać merytorycznie. Ale podejmujemy już w tej chwili rozmowy z różnymi politykami, skoro minister zdrowia nie chce z nami rozmawiać.

Z opozycji?

Tak, ale również partii rządzącej. Rozmawiamy o systemie, o naszych postulatach. O zastrzeżeniach co do przyjętej strategii walki z pandemią. Bardzo interesujące wnioski można wyciągnąć, na przykład, z raportu przygotowanego przez Wojskowy Instytut Medyczny.

Komitet Protestacyjno-Strajkowy rozmawia z politykami, a Ministerstwo Zdrowia namawia, żeby przedstawiciele organizacji pracowników medycznych podjęli rozmowy w Zespole Trójstronnym. To możliwe?

Rozmowy zawsze są możliwe, pytanie tylko – do czego miałyby prowadzić. Zespół Trójstronny, czyli tak naprawdę dwa związki zawodowe i strona rządowa, w obecności organizacji pracodawców, porozumiały się już wiele miesięcy temu w sprawie zmian w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu. My z tymi ustaleniami się nie godziliśmy i przeciw nim protestowaliśmy. Teraz słyszymy, że jest bardzo blisko do porozumienia w sprawie propozycji Ministerstwa Zdrowia, jaka została przedstawiona Komitetowi Protestacyjno-Strajkowemu przez wiceministra Piotra Brombera, na którą my się znów zgodzić nie mogliśmy.

Wiceminister zdrowia Piotr Bromber powtarza publicznie, że on nie zna powodu, dla którego odrzuciliście propozycję ministerstwa, wartą – jego zdaniem – 6 mld zł. Nie rozumie tego również minister zdrowia.

Powód jest prosty. My mamy świadomość, że to, co oferuje ministerstwo, nie rozwiąże żadnych problemów – ani pracowników ochrony zdrowia, ani pacjentów. Wiemy, jak bardzo rosną koszty funkcjonowania placówek medycznych, choćby przez podwyżki cen prądu czy wody. Ten wzrost nakładów, o którym mówi rząd, jest absolutnie niewystarczający, żeby zapewnić pokrycie nawet tych potrzeb zdrowotnych, które w tej chwili są realizowane.  Ministerstwo Zdrowia mówi, że odrzuciliśmy ofertę gwarantowanych ustawowo podwyżek najniższych wynagrodzeń. Ale postulat płacowy to tylko jeden z ośmiu, jakie przedstawiliśmy na początku protestu. Siedem innych dotyczy koniecznych, naszym zdaniem, zmian w systemie. Podam przykład, który dla środowiska fizjoterapeutów ma szczególne znaczenie: wycena świadczeń zdrowotnych. W przypadku procedur, które my wykonujemy, nie było zmian na przestrzeni kilkunastu lat. W 2019 r. ich wartość drgnęła, ale oznaczała wzrost na poziomie kilku złotych, co nie pozwoliło pokryć kosztów inflacji, a już z pewnością nie pozwala pokryć kosztów wynikających z ustawy o minimalnych wynagrodzeniach. Inna sprawa, że fizjoterapeuci często nie są zatrudniani na etatach, a zatem i tak nie mogliby skorzystać z dopłat do wzrostu wynagrodzenia weryfikowanego wg stanu z 31 maja br.

Redakcja poleca

Niedoszacowanie procedur powoduje, że lwia część fizjoterapeutów pracuje w sektorze prywatnym.

Dokładnie. Szacuje się, że w kolejkach do fizjoterapeutów czeka ponad milion Polaków. Również dlatego, że system jest źle skonstruowany. W opiece ambulatoryjnej w jednej kolejce oczekują ci, którzy powinni mieć pomoc fizjoterapeuty zapewnioną natychmiast, i ci, którzy tak nagłej interwencji nie potrzebują. Dochodzi do absurdów. Muszę powiedzieć, że akurat w tym obszarze coś udało się uzyskać. Dzięki spotkaniom Komitetu Protestacyjno- Strajkowego z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia nawiązaliśmy współpracę z prezesem Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji i jesteśmy na etapie opracowywania nowych standardów fizjoterapii ambulatoryjnej. Chodzi o to, by fizjoterapeuci nie byli rozliczani z procedur, a z czasu poświęconego pacjentowi. Żeby nie dochodziło do stosowania procedur najdroższych, tylko dokładnie takich, jakie są optymalne dla pacjenta. Ubiegamy się też o pilne zwiększenie wyceny fizjoterapii ambulatoryjnej i domowej.

Nie mogę nie zapytać: co dalej?

Z protestem? Chcemy rozmawiać, czekamy na dialog. Jednak jeśli trzeba będzie kontynuować protest, jesteśmy do tego przygotowani.

DLACZEGO POPIERAMY PROTEST

  1. Żądamy zmiany ustawy o wynagrodzeniach. Zdrowie jest bezcenne, ale za jego ratowanie dostajemy grosze.
  2. Fizjoterapeuci zarabiają dużo poniżej średniej w UE. Dlatego tak wielu z nas ucieka za granicę lub wybiera pracę na rynku prywatnym.
  3. Fizjoterapeuci realizują procedury i świadczenia, których wycena jest żenująco niska! Zazwyczaj koszt realizacji świadczeń jest wyższy niż płaci za nie NFZ.
  4. Stop biurokracji! Mamy mało czasu na pracę z pacjentem, wypełniając wiele dublujących się sprawozdań i dokumentów.
  5. Łóżka i sprzęt nie leczą – bez fizjoterapeutów nikt nie wróci do sprawności. Jest nas za mało, więc pacjenci czekają w gigantycznych kolejkach. Rząd musi zadbać o wzrost zatrudnienia w publicznej ochronie zdrowia.
Daj znać, co sądzisz o tym artykule :)
Lubię to!
1
Przykro
1
Super
1
wow
0
Wrr
0

© 2020 Magazyn Głos Fizjoterapeuty. All Rights Reserved.
znajdzfizjoterapeute.pl     kif.info.pl

Do góry