Teraz czytasz
Nasi w Tokio: Mikołaj Trześniewski

Nasi w Tokio: Mikołaj Trześniewski

  • FIZJOTERAPEUTA POLSKICH JUDOKÓW
Zobacz galerię

Same zawody nie są zbyt wymagające dla fizjoterapeutów, przynajmniej w kwestii pracy stricte manualnej. Dużo więcej dzieje się na zgrupowaniach, zwłaszcza tych sparingowych i motorycznych. Podczas igrzysk nie mieliśmy więc dużo obowiązków, szczególnie jeśli porównamy to z naszą normalną pracą, gdy do gabinetu wchodzi pacjent za pacjentem.

Dużą rolę w okresie startowym odgrywa sfera psychiczna i mentalna. Sportowcy mają często pewne swoje rytuały, przyzwyczajenia, które należy uszanować. Uważam, że podczas zawodów fizjoterapeuta powinien być w cieniu wydarzeń, ale zawsze pod ręką i w pełnej gotowości.

W judo często zawodnicy zbijają wagę, żeby zmieścić się w określonych limitach. Wiąże się to z odwodnieniem i wysiłkiem tlenowym na dzień przed startem. Zazwyczaj jest to bieg lub trening na macie w ciepłych ubraniach, w tym czapce, bo przez głowę człowiek traci sporą ilość ciepła. Po takim wysiłku zawodnicy często proszą o klasyczny masaż kończyn dolnych. Staram się, żeby był dynamiczny i nie za długi. Nie chodzi tu o relaks, tylko odciążenie nóg i przygotowanie do walki.

Na dalszym etapie zawodów trudno przewidzieć co się wydarzy. Między walkami zawodniczki i zawodnicy są pod lekką presją czasu. Judo jest sportem kontaktowym, więc zdarzają się nagłe skręcenia, zwichnięcia, krwotoki z nosa lub zwyczajnie przemęczone ramiona i przedramiona, z których staram się w pierwszej kolejności odprowadzić krew do serca. Zaczynam od barków, ramion, przedramion żeby zrobić miejsce dla krwi spływającej z dystalnie położonych części ciała. Później skupiam się na masażu funkcyjnym, stretchingu i… do boju!

Do Tokio pojechałem z grupą sześciorga judoków i judoczek, ale pomagałem również sportowcom z takich dyscyplin jak: boks, gimnastyka, pływanie, podnoszenie ciężarów. Bardzo się z tego cieszę, ponieważ mogłem dostrzec specyfikę kontuzji i problemów sportowców z innych konkurencji olimpijskich.

Na judoce Macieju Sarnackim przeciwnik wykonał rzut z dźwignią, co skończyło się bólem łokcia i podejrzeniem zerwania więzadła. Po konsultacji lekarskiej przeprowadzono w naszej miniprzychodni badanie USG, aparat był na wyposażeniu misji. W trakcie mojego pobytu była to najpoważniejsza sytuacja, na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

Redakcja poleca

W Tokio natykałem się na znajomych z innych krajów, zarówno sportowców, jak i fizjoterapeutów. Z niektórymi znamy się od lat, widujemy się na wyjazdach. Mieliśmy teraz kilka okazji, aby wyskoczyć razem na siłownię czy pobiegać. O kwestiach medycznych nie rozmawialiśmy – lubimy się, ale przecież też ze sobą rywalizujemy.

Moja praca w Polskim Związku Judo jest nieprzypadkowa. Jestem z tym sportem związany od wielu lat, dziś także jako trener, a wcześniej zawodnik – w 2010 r. zdobyłem tytuł Mistrza Polski juniorów. Przejście do seniorów zbiegło się z rozpoczęciem studiów fizjoterapeutycznych. Początkowo próbowałem łączyć karierę sportową z nauką, udało mi się zdobyć brąz na mistrzostwach Polski. Z czasem jednak kariera zaczęła wygasać, wiązało się to m.in. z kontuzją.

Gdy zacząłem jeździć na pierwsze zgrupowania z judokami, było mi trochę żal, że jestem tu jako fizjoterapeuta, a nie zawodnik. Rozważałem, czy nie powinienem trochę inaczej pokierować swoim życiem, ale szybko się z tego otrząsnąłem. Dobrze wiem, ile życie sportowca wymaga wyrzeczeń i ciężkiej pracy. Chyba bym już nie był na to gotowy. A poza tym wszystkim, naprawdę kocham judo jako sport. Ogromną przyjemność sprawia mi bliski kontakt z nim, obserwowanie nie tylko naszych, ale też i zagranicznych zawodników, kibicowanie im na zawodach. Dzięki tej pracy poznałem wielu ludzi, zawiązały się przyjaźnie. Bardzo miłe jest też to, że zawodnicy bardzo doceniają naszą pracę, są wdzięczni za to, co dla nich robimy.

Daj znać, co sądzisz o tym artykule :)
Lubię to!
0
Przykro
0
Super
0
wow
0
Wrr
0

© 2020 Magazyn Głos Fizjoterapeuty. All Rights Reserved.
znajdzfizjoterapeute.pl     kif.info.pl

Do góry